11.11.2025

🔔 Ludwisarz ze Wschowy czyli legenda o mistrzu, który oddał duszę dzwonowi…

Podczas naszych badań i odkryć wśród archiwaliów i starych ksiąg odnajdujemy nie tylko fakty – ale także legendy, które żyją między wierszami historii.

Z przyjemnością do nich wracamy, odkrywając w nich echo ludzi, którzy dawniej mieszkali na Ziemi Wschowskiej.

Poniżej przedstawiamy jedną z nich –
opowieść, która do dziś potrafi poruszyć serce każdego, kto spacerując uliczkami miasta potrafi wsłuchać się w dźwięk kościelnych dzwonów …

„W dawnych czasach, gdy dźwięk dzwonów był sercem miasta żył we Wschowie ludwisarz — mistrz cierpliwy, dumny i samotny. Z jego rąk wychodziły dzwony, które niosły echo modlitwy ponad domami i polami, aż po dalekie wsie.

Pewnego dnia otrzymał zlecenie szczególne, miał dla kościoła św. Piotra odlać dzwon większy niż wszystkie taki, który śpiewać będzie najpiękniej o niebie i woli Pana. Dniem i nocą czuwał przy piecu, wsłuchany w oddech ognia jakby w nim słyszał bicie własnego serca.

Lecz gdy nadszedł moment odlewu, gdy płynny metal popłynął w formę niczym rzeka światła piekielny żar był zbyt wielki. Dzwon pękł z trzaskiem jakby rozdarło się niebo. Mistrz, złamany i osamotniony w swej rozpaczy nie wytrzymał ciężaru porażki. Rzucił się w rozpalony odlew łącząc swoje ciało i duszę z dziełem, którego nie zdołał ukończyć.

Od tamtej pory mówi się, że jego duch spoczywa w dzwonie, a kiedy dzwon rozbrzmiewa nad miastem w jego brzmieniu słychać coś więcej niż tylko dźwięk metalu – słychać lament człowieka, który oddał duszę swej sztuce”.

(Inspiracja na podstawie legendy: „Der Glockengießer zu Fraustadt” – z tomu „Sagen und Erzählungen aus Fraustadt”, dr Schober, Heimatkunde des Kreises Fraustadt, Heft 2, 1936, s. 81–82)