„… po kiego diabła ta niemiecka nazwa Wschowy” – historia, która razi ignorantów

„… po kiego diabła ta niemiecka nazwa Wschowy” – historia, która razi ignorantów

05.10.2025

Zdjęcia, które „obudziły” co niektórych do bohaterskiej walki o Polskę. To nie tylko kolejne zdjęcia sprzed lat – to także lustro współczesnych reakcji. Pod postami o historii, obok cennych komentarzy, pojawiają się również takie głosy jak: „po kiego diabła ta niemiecka nazwa Wschowy”.

Nie są one odosobnione – to zjawisko często spotykane w mediach społecznościowych (i nie tylko tam). Takie komentarze wymagają naszej reakcji gdyż nie wynikają wyłącznie z niewiedzy. Czasem są odruchem obronnym wobec złożoności przeszłości, próbą utrzymania prostego, wygodnego obrazu świata i brakuje w nich chęci poznania, gotowości do przyjęcia faktów, które nie mieszczą się w granicach narodowych mitów.

Historia Wschowy (Fraustadt) nie zaczyna się w 1945 roku. To miasto ma wielokulturowe dzieje, w których przez stulecia splatały się różne języki, kultury i losy ludzi. Próba „upraszczania” tej pamięci – odkładania niewygodnych wspomnień na bok lub dopasowywania przeszłości do własnych emocji, potrzeb społecznych czy chęci przypodobania się określonym środowiskom – jest formą manipulacji. Nie jest ona neutralna.

Tam, gdzie zamiast faktów pojawia się narracja, a zamiast prawdy – mit, rodzi się niebezpieczna kontrola nad pamięcią.

Wykorzystywanie historii dla doraźnych celów rzadko kończy się dobrze. To nie tylko fałszowanie faktów – to także podsycanie podziałów, przyzwalanie na mowę nienawiści i tworzenie uproszczonych opowieści, które rozdzielają wspólnoty.

Dlatego walka o rzetelne, pełne przedstawienie przeszłości jest nie tylko działaniem edukacyjnym, ale też obywatelskim i etycznym – to obrona prawa do prawdy, do wspólnej pamięci, do uczciwego spojrzenia na to, skąd przyszliśmy.

Właśnie dlatego tak ważne i potrzebne są inicjatywy dokumentacyjne i edukacyjne, takie jak strona Rafael Stöwesand oraz działania Czas ART
Pokazywanie zdjęć, dokumentów i opowieści bez upiększeń i bez politycznych filtrów to akt odwagi.
To sposób, by przeszłość była materiałem do nauki, a nie polem do manipulacji.

Historii nie da się „ustawić” tak, by pasowała do naszych przekonań. Można ją jedynie poznać, zrozumieć i szanować. My wybieramy zrozumienie i prawdę, zamiast wygodnych mitów.

Dziękujemy Fraustadt-Wschowa zbiory R.Stöwesand za rzetelność i odwagę w pokazywaniu pełnej historii.

Wschowa.news Narodowy Instytut Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego Europejskie Dni Dziedzictwa Muzeum Historii Polski Czas Art

Screenshot